1. PROJEKT

Serdecznie witamy na stronie Podcastu Nie Tylko Dla Orłów.

Zatem podcast. W dodatku Nie Tylko Dla Orłów. Ale o co chodzi? Postaramy się wyjaśnić.

Założycielem i pomysłodawcą projektu jest Filip. Z wykształcenia technik witrażysta, z zamiłowania radiowiec, z wyboru podcaster. Pomysł założenia własnego „radia” wpadł mu do głowy na wiosnę roku pańskiego 2005, gdzie zafascynowany pierwszymi polskimi podcastami Borysa Kozielskiego, Martina Lechowicza, Bartka Klimaszewskiego – postanowił też zrobić to samo – gadać do gąbki.

Zatem dzięki pomocy innego polskiego podcastera, Łukasza Witkowskiego w październiku, dnia 13 ukazał się pierwszy odcinek. Ukazał się on we wtorek, bo dawno dawno temu, polskich podcastów nie było za dużo, tak akurat na 7 dni tygodnia, i akurat wtorek był wolny, więc wtorkowe audycje stały się tradycją oraz znakiem firmowym.

Pierwsze odcinki były nagrywane na mikrofonie wewnętrznym MacBooka szefa, bo w tych czasach Filip nie sądził, iż mikrofon, taki prawdziwy, z rączką i „sitkiem” będzie potrzebny. Jednak wraz ze wzrostem zainteresowania jak i publiczności, jak i samego mówiącego, po miesiącu został nabyty w drodze kupna mały dyktafon firmy Olimpus.
Zatem już wiemy jak powstał projekt, kto to wymyślił. Wiemy w jakie dni się ukazywał. Wiemy jak nagrywano pierwsze odcinki. Została kwestia nazwy. Jak wspomnieliśmy Filip był radiotą – człowiekiem uzależnionym od radia, zatem wymyślając nazwę do swojej prywatnej „rozgłośni” pomysł na nazwę mógł być tylko jeden. Nie Tylko Dla Orłów.

Dla tych, którzy nie kojarzą jednak tej nazwy, uprzejmie przypominamy. Nie tylko dla orłów – to była audycja satyryczna nadawana w radiowej Trójce w latach 1986-1990, w piątkowe, a później sobotnie wieczory, zaraz po liście przebojów Programu Trzeciego. Twórcami programu byli Beata Michniewicz, Monika Olejnik, Alicja Resich-Modlińska, Jan Chojnacki, Marek Dalba, Jerzy Kordowicz, Wojciech Mann, Stanisław Plakwicz oraz Grzegorz Wasowski. Humor, oparty często na grze słów, przesycony był dużą dozą abstrakcji.

Tak – szacunek dozgonny i wieczna chwała dla najlepszego programu radiowego wszechświata. Pan Grzegorz Wasowski, Wojciech Mann i reszta załogi wiecznie żyć będzie jak i w pamięci redaktora naczelnego podcastu.
Ostatnio autor podcastu prowadzi korespondencje z autorem programu (obydwa projekty pod tą samą nazwą), by autor programu udzielił błogosławieństwa autorowi podcastu.

I choć nazwa Nie Tylko Dla Orłów nie jest nazwą zastrzeżoną, ale właśnie w tym miejscu jest czas i… miejsce by oddać cesarzowi co cesarskie – czyli wspomnieć skąd nazwa podcastu się wzięła.

Poniżej zapraszamy na kalendarium, sezon po sezonie…


Sezon 1

Początki zawsze są trudne, Początki zawszę są śmieszne, ale początki uczą pokory i pokazują miejsce od którego zaczęliśmy.

Na początku podsłuchwywanie. Łukasza, Borysa, Jacka, Marka, Hugo, Martina. I Pomysł – dlaczego by samemu czegoś nie zrobić. O godzinie 6 minut 52, w zimny irlandzki wieczór 13 października ad 2005 roku przemówił ludzkim, podcasterskim głosem Redaktor Filip. Dał głos, pięć odcinków a potem dołączył do niego Szczepan wędrowny, czyli Arek.
I tak się zaczęło to kręcić. Nazwa?, skąd nazwa zapytacie. Ot co – Filip zawsze był miłośnikiem sobotniej audycji w Radiowej Trójce, po liście przebojów…no i tak być musiało, innej nazwy nie mogło być. Podcast zaczął się kręcić, zaczęli pojawiać się goście oraz współprowadzący. Zuza, Jacek i inni…
Wiosna – Roman walentynkowo przemówił, pierwszy dzień świętego Patryka, pierwsze spotkanie polskich podcasterów w Amsterdamie. Co to był za maj. Wyjątkowy maj. No, acha – Szczepan się obraził. Lato – relacja z mistrzostw świata, dużo wiadomości irlandzkich i na jesien znowu super czas w Düsseldorfie z Gochą, Hadrianem i Przemionem. Co za wieczór, co za noc… Na pierwszą rocznicę odcinek 50 – dla wielu podcasterów to było coś niezwykłego.

Sezon 2

Więcej nauki i więcej przyjaźni.

Radość z tworzenia była wielka. Radość ze spotykania nowych ludzi była ogromna. Bo to było przecież dla ludzi.

Słuchowiska z Samosią, z Łukaszem, potem świetny reportażowy podcast z „nieudacznikami”. Tak się zaczął drugi sezon. Potem ruszyliśmy w trasę, seria „moje miasto” była niesamowicie popularna i lubiana. Letni, dubliński sezon ogórkowy. Montażowy odcinek numer 100 i spotkanie z Redaktorką Ginger. Wigilijne spotkania i odcinek 120 kończył sezon drugi.

Sezon 3

Doświadczenie i styl.

Redaktorka Ginger rządziła. Wkupiła się w łaski redaktora, chciała zostać znaną podcasterką no i się udało. Słuchacze ją uwielbiali. Redaktor też. Żaden, nawet najlepszy monolog nie zastąpi duetu czyli w kupie raźniej. Co raz mniej było bezmyślnego gadania, coraz więcej reportażowego stylu i przemyślanych odcinków. Ale wciąż to nie było radio, wciąż na szczęście to nie było radio. Odcinek z „Naszej klasy”, wyjazd Ginger na wakacje do Nowego Jorku, powrót Szczepana to były głowne momenty tej wiosny. Następnie super podcasterska produkcja z okazji dnia dziecka, odcinek z „wyspy królów” i na koniec roku spotkanie 4 podcasterów w Polskim Radio – dlatego warto było być podcasterem w 2008 roku.

Sezon 4

Nowe kontakty. Nowe Nadzieje.

Radiotka, czyli zaczęliśmy na poważnie, z Polskim Radiem. Potem wyjazd do USA – pierwsza duża podróż zakręcona wokół nagrywania. Reportaże codzienne. To był rygor, To była praca. To była przyjemność doświadczać i przekazywać to co się widzi. American Experience – to się słuchało.
Potem oddech – na dzień dziecka – Antek i Hugo i powrót z odcinkami do Detroit. Do Łukasza.
Sezon czwarty skończył się nowymi kontaktami. Duxford i tak się zaczynał czas podcasterów. Czas najlepszych podcasterów.

Sezon 5

Aplauz i zaakceptowanie…

Mijał kolejny rok. POdcasting rósł w siłę. Rósł też aplauz…i zaakceptowanie. Praca zbiorowa – prezent od podcasterów na 5 sezon. To było czas najlepszy prezent dla Filipa. Potem Amplitudy Chwil, słuchowisko Firma i nasza wspaniała podcastowa Wigilijna opowieść. Odcinek 262. Dla takich chwil było warto żyć.
Następnie trochę podróżowania do Oslo, Brukseli, i oczywiście Dublina. POtem świetny odcinek „Kuzyn i Kuzaj” i kończyliśmy sezon super odcinkiem „trzeci kandydat. I choć tego nie było widać, coś zaczęło się psuć w naszym podcastowym świecie. To był początek końca bandy miziającej się po szyjach… Aplauz tak, zaakceptowanie już jednak nie…

Sezon 6…kazał na siebie czekać osiem miesięcy.

…bo przyszło załamanie i brak wiary w ludzi…słuchaczy…

Czyli czas przemyśleń i czas nowych wyzwań.

Ale nie można było się poddawać, bo podcast to było jego życie. Jego podróż. Jego świat… Ale zaczęliśmy inaczej, od historii jego przyjaciół. Kamil, Daniel. Potem powrót do Poznania i trzy świetne odcinki: MAgia Radia. Magia Muzyki. Magia Antropologii. I montaże, które Filip lubił najbardziej. Tego w tym sezonie trochę było także. Dużo Irlandii i trochę Szczepana, który po raz kolejny się obraził. Taki był ten sezon – osobisty, delikatny, przemyślany i bardzo inny wręcz osobisty… zakończony odcinkiem 357 z rodzinnej, emigracyjnej wigilii u Agaty.

Sezon 7

Nowe doświadczenia. Stare nawyki.

Buenos dias…z Panamy. Kolejny sezon. Kolejna wielka podróż z mikrofonem w ręce. Dla niego był to nowy świat, dla słuchaczy nowe doznania z dalekiego, nieznanego kraju. La Experiencia Americana – dwa odcinki w tygodniu specjalnie dla słuchaczy. No i videocasty oczywiście. I tak minęły dwa miesiące. Potem znowu dzień dziecka i znowu Hugo. Poznańskie wycieczki i bycie komentatorem sportowym w Polskim Radio – to było lato. Piłkarskie lato. Karolina z Afryki, Szynom z Londynu, Marcin z Niemiec, Barnaba, Emilia i wiele niewspomnianych osób przewinęło się w podcaście w tym sezonie. Redaktor czuł, że znalazł własną drogę, by kontynuować swoją pasję… Kolejna podróż w tym sezonie – Afryka dzika. Świetne odcinki, świetny czas. Świetna podcastowa załoga. Powrót i znowu trzy świetne odcinki: Analiza Narracji 440/441/442. Po smutnym sezonie szóstym, siódemka okazała się dużo lepsza i szczęśliwsza.

Sezon 8

Czekania i nadzieje.

Podcast odszedł w zapomnienie znowu na 8 miesięcy. Odszedł także, ale już nie w zapomnienie Tomek. Już nic nie było takie jak dawniej. Ale orkiestra gra dalej. Pojawił się nieoceniony Rafał, który przejął schedę po Przemku, który od początku pomagał technicznie. Rafał – moja pomocna, techniczna dłoń, bez niego technicznie bym tego wszystkiego nie ogarnął. Pojawiło się znowu dużo gości. Szymon, Karolina, Honia. Dużo podróżowania, które było chyba odskocznią na codzienne problemy i może i emigracyjny marazm.
Sezon okazał się ciekawy, acz krótki, bo trwał tylko 4 miesiące. I znowu przerwa – czyżby przesilenie? A może to rzuCić w kąt i zająć się czymś innym?

Sezon 9

Dobre wiadomości i lepszy czas.

Wracamy do formy. Okazało się, że przerwy są potrzebne. Wracamy Na dzień dziecka. Potem genialny „odcinek z poza gór i rzek” oraz „skutery i brutalne disco”. Dublińskie klimaty przeważały, a i banda napalonych na nagrywanie przyjaciół nie dawała mu spokoju. Dużo imprez, spotkań i nagrywań na sete. Powrót do ludzi, do serc, do sedna podcastingu. Pół roku wystarczyło by się odrodzić.

Sezon 10.

Powrót do żródeł. Powrót do siebie..

I znowu zaczynamy za oceanem. USA, Kostaryka, Nikaragua, Panama, Karaiby. Dwa miesiące w dziczy…z mikrofonem… Było bosko. Było fantastycznie. Było solo ale ze Słuchaczami. Potem powrót do Poznania, dzień dziecka z Heleną, potem wieczór z Alicją, Lekcje z Gajką, spotkanie z Magdaleną. Rok 2015 obfitował w spotkania z kobietami. O tak. Skok do Roberta, uroki Duxford. Tego było mu trzeba. Spokoju by móc powrócić do początków. Sezon dziesiąty. Odrodzenie. świeżość i zaakceptowanie. Podcasting wg Dawidzińskiego. Zawsze dobrze zmontowany. Zawsze co do sekundy. Zawsze przemyślany. Może czasem za bardzo, ale taki to już jest, ten pan Redaktor…

Jedno teraz wiemy, Redaktor nie był drzewiej łatwym współpracownikiem, oj nie. Wiedział lepiej, narzucał swoje zdanie, czasem mówił jedno, robił drugie. Był marudny i ciężko znosił odmienne zdanie. Na szczęście lata podcastingu go zmiękczyły oraz w wiekiem złagodniał i wyluzował. Tak, był ciężki we współpracy, to wiemy, ale robił to dla dobra Polskiego podcastingu. Absolutnie nie można mu zarzucić, iż nie czuł podcastingu, nie miał go we krwi. Na początku projekt prowadzony z Borysem, „Tygodniowy Przegląd Polskich Podcastów” który przerodził się we własny projekt „Podcastofon”. Potem po wypaleniu się, powrócił znowu z „Megafon’em” i „Podstacją”. Nie zapomnijmy też o Polskich archiwum podcastów u Wincentego. Zatem ktoś kiedyś powiedział, że Filip jest filarem Polskiego Podcastingu. I tak w rzeczy samej jest.

Wracamy do Nie Tylko Dla Orłów. Podcast. Dziesięć lat. Milion wrażeń. Ponad 500 odcinków. Milion minut. Tysiące miejsc. Setki gości. Jeden redaktor.

Podcast Nie tylko dla Orłów. Nadajemy się od 10 lat. NIe mamy o tym żadnej wątpliwości.



COMMENTS

0 Responses to 1. PROJEKT

Bear